TAJEMICZE ZNIKNIĘCIE POSĄGU

2018/01/12


Z przykrością odwołuję swoje wcześniejsze informacje, na temat posągu Światowita  na Babiej Górze w województwie Podlaskim.

W Nowym roku 2018 posąg tajemniczo zniknął!

Ponoć zagrażał pamięci żołnierzy, którzy byli pochowani na Babiej Górze. Ponoć nie spodobał się radnym.
Ponoć...
O tym ciekawym miejscu pisałam tutaj:

Wiosna u Swiętowita

Jestem podróżniczką, uwielbiam starożytność, ruiny, dawne czasy, fascynują mnie wszystkie związane z tym miejsca,  zarówno za granicą, jak i w naszym kraju. 
Na Babiej Górze byłam wczesną jesienią roku ubiegłego (2017) roku. Zatrzymałam samochód niedaleko drogi.  Wokół żywej duszy. Kilka ledwo zauważalnych  ścieżek wydeptanych w leśnej ściółce prowadziło na wzgórze. Posąg stał.  Nikt nie odprawiał modłów. Nikt nie urządzał sabatów. Drewniana figura,  cisza i przyroda. Żadnych pielgrzymów, żadnego miejsca kultu. Nikt nie palił zniczy żołnierzom pochowanym na wzgórzu. Ciche, zaniedbane miejsce.

Dosłownie kilka metrów od tego niewielkiego wzniesienia przebiega stworzona za wielkie pieniądze ścieżka rowerowa prowadząca  z Białegostoku nad Narew. Przejeżdża tamtędy  mnóstwo turystów. W okolicy nie ma nic ciekawego, począwszy  od Białegostoku aż do kładek na Narwi.
Czy w  takim miejscu jak Babia Góra nie  powinny stać drogowskazy i tablice informujące o atrakcji turystycznej? Podniosłoby to atrakcyjność trasy oraz regionu.
Takich przykładów jest więcej.
Weźmy na przykład podlaskie  grodzisko wczesnosłowiańskie po drodze z Drohiczyna  do Kurowa, jedno z lepiej zachowanych na Podlasiu. Pół kilometra od niego przebiega szlak rowerowy Green Velo. Przecież w innym, normalnym miejscu na świecie, byłaby o tym historycznym miejscu informacja, tablica, drogowskazy... Przecież to nasza historia, trzeba tym się chełpić, pokazywać!
U nas  nie ma drogowskazów, ani tabliczek. A po co?  Jeszcze by zadeptali...A może nie można, bo to  teren prywatny?
Kto nie wie, co się znajduje przy trasie Drohiczyn - Kurowo, przejedzie obok, podziwiając podlaską dzicz, zatrzymując się dopiero nad Narwią. Wszak tylko pięknem przyrody ten region słynie.
Ale  na Pomorzu, byłam i widziałam, stanowiska Gotów są dobrze oznakowane.
Są tablice informacyjne. Ludzie zwiedzają, a nawet, o zgrozo, gromadzą się i odprawiają "gusła"! I nikt nie zrównuje ciemną nocą kamiennych kręgów w Węsiorach czy Odrach.

Naród, który wyzbywa się własnych korzeni, traci swoją tożsamość! Jakby to było, gdyby w imię poprawności religijnej i politycznej Grecy zburzyli do cna wszystkie pogańskie zabytki, albo Rzym zrównał z ziemią świątynie na Forum Romanum??? 
Przecież to historia! Nie można wymazywać śladów przeszłości, jaka by ona nie była, winniśmy to ludziom, którzy żyli przed nami. 

7 komentarzy :

  1. Masz rację, ale nie będę dalej rozwijać tematu, bo to temat na niejedną książkę.
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Komuś widać to przeszkadzało.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Taki piękny posąg; szkoda, że zginął; może się jeszcze odnajdzie.
    Bądźmy dobrej myśli.
    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szkoda gadać. Głupota ludzka nie ma granic. No ale cóż począć.
    Widocznie w kraju katolickim - pogańskie pamiątki po przodkach trzeba niszczyć i basta.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat ten "światowid" to wtopa na całego, marna kopia wyłowionego (niezwykłym rzeczy trafem) z nurtów Zbrucza posągu, co do którego miana a nawet oryginalności wiele jest kontrowersji.
    Zatem tego wyrwanego jako zabytek lub dziedzictwo traktowac nie należy. Inna sprawa że wandalizm jest wandalizmem i powinien zostać opisany i napiętnowany.

    Jezdzilem rowerem po suwalskich odcinkach GreenVelo i nie narzekałem na oznakowanie, więc to pewnie kwestia lokalnego "uroku" ;).

    OdpowiedzUsuń
  6. Miejmy nadzieję, że powędrował do konserwatora, choć zapewne ozdobi czyjś ogródek lub inną działkę. Tak dzieje się np. nad Biebrzą skąd znikają carskie słupy i inne pozostałości. Taki naród niestety.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się z Tobą w 100%, to tak jak by chcieć ukryć prawdziwą historię...
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wizytę na moim blogu. Ucieszę się, jeśli pozostawisz po sobie komentarz. ;)